No i już na sam koniec, serial typowo skierowany do płci brzydkiej, czyli Hank Moody i jego liczne podrywy!
Californication biorę na ostatni strzał, gdyż oglądałam wiele sezonów no i mogę coś o nim napisać.
wtorek, 16 kwietnia 2013
niedziela, 14 kwietnia 2013
15. Shane Dawson
Kolejny blogger i vloger, czyli amerykański showman, SHANE DAWSON!Ponad milion subskrypcji na youtube, ma tysiące fanów, sprzedaje swoje koszulki i gadżety ze swoją podobizną.
Ma dobre poczucie humoru i dystans do samego siebie.
Potrafi tworzyć więź z widzami i aktywnie uczestniczy w rozmowie z nimi - każdy normalny człowiek ma możliwość rozmowy z nim przez różne portale, co dla niektórych jest wielką nagrodą, gdyż jest on kimś w rodzaju gwiazdy w sieci za granicą!

Wciela się w różne role i bawi ludzi na całym świecie
Jak ktoś szuka rozrywki, to polecam jego kanał ;)
*********************************************************************************
czwartek, 11 kwietnia 2013
14. Lekko Stronniczy
Popularna forma prezentacji w internecie, czyli dziś trochę o VIDEO BLOGACH!
Lekko Stronniczy to moim zdaniem najlepszy vlog polskich twórców. }
Systematycznie, komicznie i inteligentnie.
Dwóch czarujących prowadzących przedstawią nam w oryginalny sposób wszystkie nowinki internetu.
Jest w ich programie coś, co sprawia, że chce się do niego wracać, może dlatego oglądam ich już od 500 odcinków!
Zdecydowanie polecam i odsyłam na ich YT
DOBRY ODCINEK :D
**********************************************************************************
Lekko Stronniczy to moim zdaniem najlepszy vlog polskich twórców. }
Systematycznie, komicznie i inteligentnie.
Dwóch czarujących prowadzących przedstawią nam w oryginalny sposób wszystkie nowinki internetu.
Jest w ich programie coś, co sprawia, że chce się do niego wracać, może dlatego oglądam ich już od 500 odcinków!
Zdecydowanie polecam i odsyłam na ich YT
DOBRY ODCINEK :D
**********************************************************************************
poniedziałek, 8 kwietnia 2013
13. Plotkara
xoxo GOSSIP GIRL xoxo
Jest to serial, o którym chyba każdy słyszał, a prawie każda dziewczyna widziała choć jeden odcinek. Słynna "Plotkara" cieszy się powodzeniem zarówno w Ameryce, w której dzieje się akcja, jak i na naszym kontynencie. Przychylnie, a wręcz z sympatią przyjęta przez widzów w Polsce, wśród nastolatek, jak i starszych odbiorców. Fabuła dobrze zaplanowana, a w dodatku uwagę przyciągają niezwykle urodziwi aktorzy. Wysokobudżetowa produkcja, która po prostu musiała być skazana na wielkie POWODZENIE. Dobrze dopracowana i przemyślana w każdym stopniu- od genialnych stylizacji bohaterek, po zróżnicowaną grę charakterów! Żadko zdarza się aż tak dobry serial. Jednakże - czy nawet superprodukcja może przyciągnąć uwagę widza na dłużej niż kilka sezonów?
I tu się pojawia problem. Osobiście obejrzałam 5 sezonów, jednakże do 6 już nie dotrwałam. Zaczynało się fantastycznie, pierwsze trzy pochłonęłam migiem!
Z niecierpliwością oczewiłam kolejnych premier! Wszystko było fantastyczne!
Jednak z czasem zaczyna się, niestety, robić po prostu nudno. Monotonnie i chaotycznie. Fabuła zaczyna być nierzeczywista, fantastyczna, wręcz kosmiczna. Urojone ciąże, powroty do starych miłości, każdy sypia z każdym i takie tam...
Moja opinia jest taka: serial świetny, ale mogli zakończyć produkcję na 4 lub 5 sezonie. Potem zaczyna się robić opera mydlana, co szkodzi całemu wizerunkowi serialu.
xoxo
******************************************************************************
Jest to serial, o którym chyba każdy słyszał, a prawie każda dziewczyna widziała choć jeden odcinek. Słynna "Plotkara" cieszy się powodzeniem zarówno w Ameryce, w której dzieje się akcja, jak i na naszym kontynencie. Przychylnie, a wręcz z sympatią przyjęta przez widzów w Polsce, wśród nastolatek, jak i starszych odbiorców. Fabuła dobrze zaplanowana, a w dodatku uwagę przyciągają niezwykle urodziwi aktorzy. Wysokobudżetowa produkcja, która po prostu musiała być skazana na wielkie POWODZENIE. Dobrze dopracowana i przemyślana w każdym stopniu- od genialnych stylizacji bohaterek, po zróżnicowaną grę charakterów! Żadko zdarza się aż tak dobry serial. Jednakże - czy nawet superprodukcja może przyciągnąć uwagę widza na dłużej niż kilka sezonów?
I tu się pojawia problem. Osobiście obejrzałam 5 sezonów, jednakże do 6 już nie dotrwałam. Zaczynało się fantastycznie, pierwsze trzy pochłonęłam migiem!
Z niecierpliwością oczewiłam kolejnych premier! Wszystko było fantastyczne!
Jednak z czasem zaczyna się, niestety, robić po prostu nudno. Monotonnie i chaotycznie. Fabuła zaczyna być nierzeczywista, fantastyczna, wręcz kosmiczna. Urojone ciąże, powroty do starych miłości, każdy sypia z każdym i takie tam...
Moja opinia jest taka: serial świetny, ale mogli zakończyć produkcję na 4 lub 5 sezonie. Potem zaczyna się robić opera mydlana, co szkodzi całemu wizerunkowi serialu.
xoxo
******************************************************************************
niedziela, 7 kwietnia 2013
12. Intruz
Dziś może trochę inaczej będzie, niż zwykle, bo będę się rozwodzić nad filmem, którego nie oglądałam, jednakże kilka opinii o nim słyszałam, więc zdecydowanie chętnie wybiorę się do kina ;)
Mowa o filmie "Intruz" na podstawie powieści Stephenie Meyer!
Tak o nowości wypowiada się Łukasz Muszyński z redakcji filmweb.pl
Znajdująca się na plakacie "Intruza" adnotacja: Na podstawie bestsellera Stephenie Meyer mówi o filmie więcej niż jakakolwiek recenzja. Kto zna dotychczasowe dokonania słynnej mormonki, ten wie, czego się spodziewać w kinie. Jeśli podobała Wam się "Saga Zmierzch" i jej ekranizacje, możecie bez zastanowienia ustawić się w ogonku do kasy biletowej. Cała reszta powinna się jednak dwa razy zastanowić, jeśli nie chce skończyć jak Vincent Van Gogh. Płynące z ekranu kwieciste, grafomańskie dialogi krzywdzą uszy do tego stopnia, że tylko amputacja wydaje się sposobem na skrócenie cierpień.
Jednak to nie rozmowy bohaterów są największym problemem tego filmu. Wina tkwi po stronie samej Meyer, która jest złą pisarką. Nieważne, za jaki gatunek się bierze (wcześniej był to horror wampiryczny, teraz science fiction), traktuje go wyłącznie jako pretekst do wypichcenia kolejnego harlekina na poziomie foto story z "Bravo". Nawet tak zaprawiony w bojach reżyser jak Andrew Niccol ("Gattaca", "Pan życia i śmierci") nie potrafi uszlachetnić literackiego pierwowzoru.
Akcja filmu rozgrywa się na Ziemi po inwazji kosmicznych porywaczy ciał. Głównej bohaterce, Melanie (Saoirse Ronan), zostaje wszczepiony pod skórę obcy o ksywie Wagabunda. Przypominająca błyszczącego jamochłona istota nie może w spokoju cieszyć się swoją nową powłoką, bowiem cały czas słyszy w głowie głos niepokornej Melanie. O przychylność dziewczyny zaczyna zabiegać tymczasem dwóch przystojniaczków. Jeden był miłością jej życia w czasach, gdy jeszcze nie nosiła w sobie gwiezdnego przybysza. Drugi zachwyca się niebanalną osobowością Wagabundy. Problem w tym, że chłopaki nigdy nie wiedzą, czy akurat wymieniają czułości z Melanie czy z kosmitą.
Historię rodem z absurdalnej komedii pomyłek Niccol zmuszony jest opowiadać z powagą godną dramatu egzystencjalnego. Efekt nietrudno przewidzieć: aktorzy albo się kompromitują, albo wypadają bezpłciowo, a nuda wypełnia szczelnie zakamarki jaskini, gdzie przez dwie trzecie filmu ukrywają się przed obcymi bohaterowie. Kiedy zaś Melanie/Wagabunda, konkurenci do jej serca oraz reszta ocalałej ludzkości z sierpami i kosami ruszają w łany zboża, "Intruz" zaczyna przypominać socrealistyczną agitkę, a nie hollywoodzkie widowisko.
Zresztą, wbrew zapowiedziom film wcale nie jest superprodukcją. Zaledwie w dwóch czy trzech scenach wykorzystano efekty specjalne, akcja to na ekranie towar deficytowy, a wizja przyszłości prawie w ogóle nie odbiega od świata, który widzimy za oknem. Na monotonnym tle wyróżniają się tylko Łowcy – kosmici zajmujący się wyłapywaniem zbuntowanych Ziemian. Jednak ich ubiór (nieskazitelnie białe garniturki i kombinezony) oraz upodobania motoryzacyjne (lamborghini, motory i helikoptery z błyszczącą karoserią) świadczą albo o braku wyobraźni twórców, albo dresiarskim guście pozaziemskiej cywilizacji. Może i ufoludki przewyższają ludzi pod względem technologii, ale w kwestii stylu muszą się od nas jeszcze długo uczyć.
A tutaj recenzja wideo w wykonaniu Karola i Włodka, których ubóstwiam <3
Dwa słówka o obsadzie:
Ja tym razem o filmie się nie wypowiem, dlatego przytoczyłam wypowiedzi innych ludzi, dam znać, jakie na mnie zrobił wrażenie, gdy już go obejrzę!
*************************************************************************************
Mowa o filmie "Intruz" na podstawie powieści Stephenie Meyer!
Tak o nowości wypowiada się Łukasz Muszyński z redakcji filmweb.pl
Znajdująca się na plakacie "Intruza" adnotacja: Na podstawie bestsellera Stephenie Meyer mówi o filmie więcej niż jakakolwiek recenzja. Kto zna dotychczasowe dokonania słynnej mormonki, ten wie, czego się spodziewać w kinie. Jeśli podobała Wam się "Saga Zmierzch" i jej ekranizacje, możecie bez zastanowienia ustawić się w ogonku do kasy biletowej. Cała reszta powinna się jednak dwa razy zastanowić, jeśli nie chce skończyć jak Vincent Van Gogh. Płynące z ekranu kwieciste, grafomańskie dialogi krzywdzą uszy do tego stopnia, że tylko amputacja wydaje się sposobem na skrócenie cierpień.
Jednak to nie rozmowy bohaterów są największym problemem tego filmu. Wina tkwi po stronie samej Meyer, która jest złą pisarką. Nieważne, za jaki gatunek się bierze (wcześniej był to horror wampiryczny, teraz science fiction), traktuje go wyłącznie jako pretekst do wypichcenia kolejnego harlekina na poziomie foto story z "Bravo". Nawet tak zaprawiony w bojach reżyser jak Andrew Niccol ("Gattaca", "Pan życia i śmierci") nie potrafi uszlachetnić literackiego pierwowzoru.
Akcja filmu rozgrywa się na Ziemi po inwazji kosmicznych porywaczy ciał. Głównej bohaterce, Melanie (Saoirse Ronan), zostaje wszczepiony pod skórę obcy o ksywie Wagabunda. Przypominająca błyszczącego jamochłona istota nie może w spokoju cieszyć się swoją nową powłoką, bowiem cały czas słyszy w głowie głos niepokornej Melanie. O przychylność dziewczyny zaczyna zabiegać tymczasem dwóch przystojniaczków. Jeden był miłością jej życia w czasach, gdy jeszcze nie nosiła w sobie gwiezdnego przybysza. Drugi zachwyca się niebanalną osobowością Wagabundy. Problem w tym, że chłopaki nigdy nie wiedzą, czy akurat wymieniają czułości z Melanie czy z kosmitą.
Historię rodem z absurdalnej komedii pomyłek Niccol zmuszony jest opowiadać z powagą godną dramatu egzystencjalnego. Efekt nietrudno przewidzieć: aktorzy albo się kompromitują, albo wypadają bezpłciowo, a nuda wypełnia szczelnie zakamarki jaskini, gdzie przez dwie trzecie filmu ukrywają się przed obcymi bohaterowie. Kiedy zaś Melanie/Wagabunda, konkurenci do jej serca oraz reszta ocalałej ludzkości z sierpami i kosami ruszają w łany zboża, "Intruz" zaczyna przypominać socrealistyczną agitkę, a nie hollywoodzkie widowisko.
Zresztą, wbrew zapowiedziom film wcale nie jest superprodukcją. Zaledwie w dwóch czy trzech scenach wykorzystano efekty specjalne, akcja to na ekranie towar deficytowy, a wizja przyszłości prawie w ogóle nie odbiega od świata, który widzimy za oknem. Na monotonnym tle wyróżniają się tylko Łowcy – kosmici zajmujący się wyłapywaniem zbuntowanych Ziemian. Jednak ich ubiór (nieskazitelnie białe garniturki i kombinezony) oraz upodobania motoryzacyjne (lamborghini, motory i helikoptery z błyszczącą karoserią) świadczą albo o braku wyobraźni twórców, albo dresiarskim guście pozaziemskiej cywilizacji. Może i ufoludki przewyższają ludzi pod względem technologii, ale w kwestii stylu muszą się od nas jeszcze długo uczyć.
A tutaj recenzja wideo w wykonaniu Karola i Włodka, których ubóstwiam <3
Dwa słówka o obsadzie:
-
William Hurt
-
Frances Fisher Maggie -
Chandler Canterbury Jamie
Ja tym razem o filmie się nie wypowiem, dlatego przytoczyłam wypowiedzi innych ludzi, dam znać, jakie na mnie zrobił wrażenie, gdy już go obejrzę!
*************************************************************************************
sobota, 6 kwietnia 2013
11. Kwiat pustyni
Na dobry początek - miła nuta :)
Dziś trochę o historii pewnej znanej modelki, która przeszła długą drogę, zanim stała się sławna i zapewniła sobie godne życie. Historia niczym z bajki, od życia dosłownie na pustyni do wielkiej sławy w Nowym Jorku!
Film biograficzny - nie tylko pokazuje życie top modelek i wyścig szczurów, który w tym świecie opętanym showbiznesem panuje, ważne jest to, że porusza istotne problemy, które wciąż są aktualne na świecie.
Kilkuletnia Waris Dirie przeszła obrzęd obrzezania, zmagała się z bólem, z upokorzeniem i zniewoleniem. Na własnej skórze doznała prawdziwego somalijskiego życia, o którego godność walczy teraz jako ambasadorka ONZ. Rozpoczęła walkę o zniesienie rytuału obrzezywania kobiet w krajach trzeciego świata.
kilka słów o niej:
Pochodzi z muzułmańskiej rodziny, z plemienia nomadów. Jej imię oznacza "pustynny kwiat". Jej siostra i dwie kuzynki zmarły wskutek tradycyjnego obrzezania. Uciekła z domu z powodu nakazu małżeństwa z sześćdziesięciojednoletnim mężczyzną. Przebywała u rodziny w Mogadiszu, a następnie w domu wuja w Londynie jako służąca. Tam odkryta przez jednego z najsłynniejszych fotografów mody Terence'a Donovana. Dzięki niemu w roku 1987 znalazła się na okładce kalendarza Pirelli.
Waris Dirie opublikowała opartą na wspomnieniach książkę Kwiat Pustyni, w której opisuje niezwykłą historię swojego życia. Książka okazała się sukcesem wydawniczym i doczekała się wydań na całym świecie. W samej tylko Polsce sprzedano ponad 250 tysięcy egzemplarzy. Fakt ten skłonił Waris Dirie do wydania kolejnych książek o swoim życiu.
Film bardzo dobry. Wzruszający i rozbawiający, miło się ogląda.
**********************************************************************************
Dziś trochę o historii pewnej znanej modelki, która przeszła długą drogę, zanim stała się sławna i zapewniła sobie godne życie. Historia niczym z bajki, od życia dosłownie na pustyni do wielkiej sławy w Nowym Jorku!
Film biograficzny - nie tylko pokazuje życie top modelek i wyścig szczurów, który w tym świecie opętanym showbiznesem panuje, ważne jest to, że porusza istotne problemy, które wciąż są aktualne na świecie.
Kilkuletnia Waris Dirie przeszła obrzęd obrzezania, zmagała się z bólem, z upokorzeniem i zniewoleniem. Na własnej skórze doznała prawdziwego somalijskiego życia, o którego godność walczy teraz jako ambasadorka ONZ. Rozpoczęła walkę o zniesienie rytuału obrzezywania kobiet w krajach trzeciego świata.
kilka słów o niej:
Pochodzi z muzułmańskiej rodziny, z plemienia nomadów. Jej imię oznacza "pustynny kwiat". Jej siostra i dwie kuzynki zmarły wskutek tradycyjnego obrzezania. Uciekła z domu z powodu nakazu małżeństwa z sześćdziesięciojednoletnim mężczyzną. Przebywała u rodziny w Mogadiszu, a następnie w domu wuja w Londynie jako służąca. Tam odkryta przez jednego z najsłynniejszych fotografów mody Terence'a Donovana. Dzięki niemu w roku 1987 znalazła się na okładce kalendarza Pirelli.
Waris Dirie opublikowała opartą na wspomnieniach książkę Kwiat Pustyni, w której opisuje niezwykłą historię swojego życia. Książka okazała się sukcesem wydawniczym i doczekała się wydań na całym świecie. W samej tylko Polsce sprzedano ponad 250 tysięcy egzemplarzy. Fakt ten skłonił Waris Dirie do wydania kolejnych książek o swoim życiu.
Film bardzo dobry. Wzruszający i rozbawiający, miło się ogląda.
**********************************************************************************
czwartek, 4 kwietnia 2013
10. Big Love
Kolejny polski film. Trzymam się na razie tematyki dotyczącej buntu, miłości i spełniania marzeń.
Znowu wątek muzyczny - głowna bohaterka ma bowiem piękny głos i marzy o zawodzie piosenkarki. Właściwie to jej się to udaje - dostaje się na akademię muzyczna i podąża za marzeniami. Jednak jest wplątana w toksyczny związek ze starszym od siebie Maćkiem, który niestety nieświadomie niszczy jej życie.
Oryginalna historia z wielkim, szokującym zakończeniem.
Motyw lekko zgapiony od Szekspira - śmierć w imię miłości. Chociaż w tym filmie nie jest to tak szlachetne, gdyż wg mnie czas prędzej czy później zabiłby miłość w tym związku.
Plus dla tego filmu za to, że jest kręcony z ciekawej perspektywy. W czasie trwania fabuły przewijają się wątki bohaterów i opis sytuacji, a w międzyczasie pokazane jest śledztwo w sprawie morderstwa.
Na koniec dla widza staje się jasne, iż to ukochany zabił swoją młodą dziewczynę.
Powód nie jest jednoznaczny. Historia jednak niezmiernie ciekawa.
Dobra robota, polski reżyserze!
odsyłam was na filmweb - duzo komentarzy i dużo różnych opinii, dla porównania ;)
TRAILER:
http://www.youtube.com/watch?v=jUGT963r0cQ
**********************************************************************************
Znowu wątek muzyczny - głowna bohaterka ma bowiem piękny głos i marzy o zawodzie piosenkarki. Właściwie to jej się to udaje - dostaje się na akademię muzyczna i podąża za marzeniami. Jednak jest wplątana w toksyczny związek ze starszym od siebie Maćkiem, który niestety nieświadomie niszczy jej życie.
Oryginalna historia z wielkim, szokującym zakończeniem.
Motyw lekko zgapiony od Szekspira - śmierć w imię miłości. Chociaż w tym filmie nie jest to tak szlachetne, gdyż wg mnie czas prędzej czy później zabiłby miłość w tym związku.
Plus dla tego filmu za to, że jest kręcony z ciekawej perspektywy. W czasie trwania fabuły przewijają się wątki bohaterów i opis sytuacji, a w międzyczasie pokazane jest śledztwo w sprawie morderstwa.
Na koniec dla widza staje się jasne, iż to ukochany zabił swoją młodą dziewczynę.
Powód nie jest jednoznaczny. Historia jednak niezmiernie ciekawa.
Dobra robota, polski reżyserze!
odsyłam was na filmweb - duzo komentarzy i dużo różnych opinii, dla porównania ;)
TRAILER:
http://www.youtube.com/watch?v=jUGT963r0cQ
**********************************************************************************
środa, 3 kwietnia 2013
9. Wszystko, co kocham
WSZYSTKO, CO KOCHAM
Jest to dramat obyczajowy w reżyserii Jacka Borucha.
Wiosna 1981 roku w Polsce. W nadmorskim miasteczku 18-letni Janek, syn oficera marynarki wojennej, zakłada zespół punkrockowy. W tle historia miłosna i narodziny "Solidarności".
Tak charakteryzuje ten film portal filmweb.pl
Ja jednakże chciałabym powiedzieć coś o nim więcej, gdyż bardzo mi się spodobał. Oglądałam go kilkakrotnie i za każdym razem robił na mnie wrażenie. Polskie dzieło, a takie dobre!
Akcja dzieje się nad pięknym Bałtykiem, co oczywiście dodaje uroku. Bohaterowie są w moim wieku, więc lepiej jestem w stanie ich zrozumieć i pojąć skomplikowaną fabułę. Są w okresie buntu, sprzeciwiają się ograniczeniom narzucanym przez państwo i mimo stanu wojennego i rozłamu w rodzinach, chcą realizować swoje marzenia. Spotykają po drodze wiele przeszkód, ale wszyscy trzymają się razem. Główny bohater, wokalista zespołu punkowego wraz z przyjaciółmi biorą udział w konkursie na najlepszą kapelę. Chłopak również poznaje sekrety dorosłości, wdaje się w romans ze starszą od siebie zamężną kobietą, przez co wpada w tarapaty, ale wciąż czuje się wolny. W międzyczasie umiera jego babcia, ma problemy w domu, ale wciąż szuka szczęścia! POLECAM.
-->
Jest to dramat obyczajowy w reżyserii Jacka Borucha.
Wiosna 1981 roku w Polsce. W nadmorskim miasteczku 18-letni Janek, syn oficera marynarki wojennej, zakłada zespół punkrockowy. W tle historia miłosna i narodziny "Solidarności".
Tak charakteryzuje ten film portal filmweb.pl
Ja jednakże chciałabym powiedzieć coś o nim więcej, gdyż bardzo mi się spodobał. Oglądałam go kilkakrotnie i za każdym razem robił na mnie wrażenie. Polskie dzieło, a takie dobre!
Akcja dzieje się nad pięknym Bałtykiem, co oczywiście dodaje uroku. Bohaterowie są w moim wieku, więc lepiej jestem w stanie ich zrozumieć i pojąć skomplikowaną fabułę. Są w okresie buntu, sprzeciwiają się ograniczeniom narzucanym przez państwo i mimo stanu wojennego i rozłamu w rodzinach, chcą realizować swoje marzenia. Spotykają po drodze wiele przeszkód, ale wszyscy trzymają się razem. Główny bohater, wokalista zespołu punkowego wraz z przyjaciółmi biorą udział w konkursie na najlepszą kapelę. Chłopak również poznaje sekrety dorosłości, wdaje się w romans ze starszą od siebie zamężną kobietą, przez co wpada w tarapaty, ale wciąż czuje się wolny. W międzyczasie umiera jego babcia, ma problemy w domu, ale wciąż szuka szczęścia! POLECAM.
-
Mateusz Kościukiewicz Janek -
Olga
Frycz Basia -
Jakub Gierszał Kazik -
Andrzej Chyra Ojciec Janka
-
Anna
Radwan Matka Janka -
Katarzyna Herman Sokołowska -
Mateusz Banasiuk Staszek -
Igor Obłoza Diabeł
- muzyka:
- Daniel Bloom
- zdjęcia:
- Michał Englert
- dystrybucja:
- ITI CINEMA
- inne tytuły:
- (więcej...)
*****************************************************
poniedziałek, 1 kwietnia 2013
8. Dziewczyna z tatuażem
Genialna ekranizacja powieści Stiega Larsena, trylogii "Millenium"
W oryginalne nosi nazwę " Mężczyźni, któzy nienawidzą kobiet".
Może trochę informacji ogólnych
Film pod takim tytułem został już zrealizowany przez Szwedów 2009 roku, ale Amerykanie zmienili nie tylko tytuł – Steve Zailian scenariusz dopieścił tak, że Larrson na pewno by się na niego nie pogniewał. Główna postać pozostaje ta sama – dziennikarz Mikael Blomkvist, mający problemy po opublikowanym przez siebie artykule, szkalującym znanego biznesmena, rezygnuje z pracy w gazecie. Szybko zostaje zatrudniony przez Henrika Vangera, seniora bogatej i wpływowej rodziny, do zbadania rodzinnej tajemnicy, skrywanej na szwedzkim zadupiu. A że rodzina jest porąbana jak drewno na zimę, szybko robi się ciekawie, ale i niebezpiecznie zarazem. Większość z was o tym, co się wydarzy, wie doskonale – w końcu kryminały Larrsona należą do najlepiej sprzedających się książek na świecie.
Ważniejsza od bystrego i hiper-męskiego dziennikarza granego przez Daniela Craiga jest jednak tytułowa dziewczyna z tatuażem, czyli Lisbeth Salander. Genialną hakerkę i aspołeczną dziwaczkę zagrała Rooney Mara, i stworzyła jedną z najciekawszych, najbardziej ambiwalentnych i seksownych postaci w kinie ostatnich lat. Szpiegująca najpierw Blomkvista, a później działająca razem z nim Salander jest z jednej strony surowa i niedostępna jak Kilimandżaro zimą, a z drugiej pewna siebie i seksowna. Wszystkie barwy kobiecej tęczy genialne odmalowała Mara, która jest nieprzyzwoicie piękną kobietą. Na jej pojawienie na ekranie czeka się z zapartym tchem. O obnażeniu kawałeczka ciała po prostu się marzy. To ona po tym filmie trafi do wielkiej księgi popkultury, na plakaty i okładki czasopism. Intrygująca postać Lisbeth jest przeciwwagą dla drewnianego jak zestaw mebli ogrodowych Daniela Craiga. O ile jednak w przypadku większości filmów z jego udziałem jest to sztywność męcząca, o tyle w roli przegranego dziennikarza, podejmującego sprawę swojego życia, sprawdza się doskonale. Jest męski, zmęczony życiem, a największą zasługą reżysera Davida Finchera jest przypilnowanie, aby Craig nie robił za często "dzióbka". Poza tym Craig dobrze prezentuje się w szwedzkich krajobrazach, w ładnych ubraniach i z kotkiem.
POLSKI ZWIASTUN:
*********************************************************************************
W oryginalne nosi nazwę " Mężczyźni, któzy nienawidzą kobiet".
Może trochę informacji ogólnych
| gatunek: |
|
|---|---|
| produkcja: |
|
| premiera: | 13 stycznia 2012 (Polska) 2012-01-13 12 grudnia 2011 (świat) 2011-12-12 |
| reżyseria: |
|
| scenariusz: |
|
Film pod takim tytułem został już zrealizowany przez Szwedów 2009 roku, ale Amerykanie zmienili nie tylko tytuł – Steve Zailian scenariusz dopieścił tak, że Larrson na pewno by się na niego nie pogniewał. Główna postać pozostaje ta sama – dziennikarz Mikael Blomkvist, mający problemy po opublikowanym przez siebie artykule, szkalującym znanego biznesmena, rezygnuje z pracy w gazecie. Szybko zostaje zatrudniony przez Henrika Vangera, seniora bogatej i wpływowej rodziny, do zbadania rodzinnej tajemnicy, skrywanej na szwedzkim zadupiu. A że rodzina jest porąbana jak drewno na zimę, szybko robi się ciekawie, ale i niebezpiecznie zarazem. Większość z was o tym, co się wydarzy, wie doskonale – w końcu kryminały Larrsona należą do najlepiej sprzedających się książek na świecie.
Ważniejsza od bystrego i hiper-męskiego dziennikarza granego przez Daniela Craiga jest jednak tytułowa dziewczyna z tatuażem, czyli Lisbeth Salander. Genialną hakerkę i aspołeczną dziwaczkę zagrała Rooney Mara, i stworzyła jedną z najciekawszych, najbardziej ambiwalentnych i seksownych postaci w kinie ostatnich lat. Szpiegująca najpierw Blomkvista, a później działająca razem z nim Salander jest z jednej strony surowa i niedostępna jak Kilimandżaro zimą, a z drugiej pewna siebie i seksowna. Wszystkie barwy kobiecej tęczy genialne odmalowała Mara, która jest nieprzyzwoicie piękną kobietą. Na jej pojawienie na ekranie czeka się z zapartym tchem. O obnażeniu kawałeczka ciała po prostu się marzy. To ona po tym filmie trafi do wielkiej księgi popkultury, na plakaty i okładki czasopism. Intrygująca postać Lisbeth jest przeciwwagą dla drewnianego jak zestaw mebli ogrodowych Daniela Craiga. O ile jednak w przypadku większości filmów z jego udziałem jest to sztywność męcząca, o tyle w roli przegranego dziennikarza, podejmującego sprawę swojego życia, sprawdza się doskonale. Jest męski, zmęczony życiem, a największą zasługą reżysera Davida Finchera jest przypilnowanie, aby Craig nie robił za często "dzióbka". Poza tym Craig dobrze prezentuje się w szwedzkich krajobrazach, w ładnych ubraniach i z kotkiem.
POLSKI ZWIASTUN:
*********************************************************************************
Subskrybuj:
Posty (Atom)


















